Być może często czytasz w różnych książkach poświęconych rozwojowi, aby pozwolić sobie na doświadczanie i wyrażanie emocji w zgodzie ze sobą. Co jednak, jeśli Twoje emocje nie są autentyczne? „Zaraz, zaraz…” – może powiesz – „Jak to emocje nie są autentyczne? Przecież je odczuwam, są realne.” To prawda, doświadczasz ich. Możesz jednak przeżywać emocje, których nauczyłeś/aś się odczuwać, mimo że nie odpowiadają sytuacji – wówczas nie są to autentyczne emocje. Autentyczna emocja to taka, która spełnia swoją adaptacyjną funkcję – jest adekwatna do sytuacji. Może się jednak zdarzyć (i zdarza się często), że jej wyrażanie jest zablokowane, a zamiast niej wyrażasz emocję zastępczą, nazywaną też w Analizie Transakcyjnej emocją pasożytniczą.
Każdy z nas ma swoją „ulubioną emocję”, której chętnie używa, aby widzieć świat tak, jak zdecydował się to robić na nieświadomym poziomie. Jest to jednocześnie ta emocja, do której okazywania byliśmy zachęcani w dzieciństwie, zwykle przez rodziców. Najczęściej towarzyszyło temu też mniej lub bardziej subtelne ograniczanie ekspresji innej emocji – tej, której w naszej rodzinie raczej się nie okazywało.
Wyobraź sobie małego Piotrusia, który zgubił ukochanego misia. W domu poruszenie i wspólne poszukiwania. Okazuje się jednak, że misia nie ma i co raz bardziej jasne staje się, że Piotruś zostawił go w parku podczas spaceru. Mama bierze Piotrusia za rączkę i idą do parku z nadzieją, że jeszcze tam jest i uda się go znaleźć. Niestety, nigdzie go nie ma. Piotruś stracił misia. Do jego oczu napływają łzy, a mała bródka zaczyna drgać. Doświadcza teraz straty w związku z utratą ukochanego pluszaka. Naturalną odpowiedzią na taki stan jest smutek. Mama widzi co się dzieje i mówi do Piotrusia (i tu rozważmy kilka wariantów):
A) „Bardzo mi przykro.” i przytula chłopca, który zanosi się płaczem
Piotruś odbiera komunikat: Smutek jest naturalny i można go okazywać. Mama akceptuje wyrażanie go i wspiera mnie.
B) „No taki duży chłopczyk, a płacze jak maluszek za misiem. Zobacz jak się z ciebie dzieci śmieją. Będziesz dużym chłopcem i przestaniesz płakać za misiem? Duże dzieci tak nie robią!”
Piotruś odbiera komunikat: Nie czuj smutku. Mama nie akceptuje wyrażania smutku.
C) „Ooo, pewnie znalazł go innych chłopczyk, który jest teraz bardzo szczęśliwy! Zobacz jaką radość komuś sprawiłeś! No już, otrzyj łezki i idziemy kupić innego misia, będzie śliczny i nawet bardziej mięciutki i kochany!”
Piotruś odbiera komunikat: Nie czuj smutku. Zamiast tego czuj radość.
D) „No popatrz co za ludzie! Kilka minut nas nie było i już ktoś go ukradł! Niewyobrażalne! A to podobno takie bezpieczne osiedle! To pewnie ten chłopiec w zielonej bluzie – cały czas przyglądał się jak się bawisz! Znasz go?”
Piotruś odbiera komunikat: Nie czuj smutku. Zamiast tego czuj złość.
E) „Widzisz co się dzieje, kiedy miś zostaje sam? Znika i już nie można go znaleźć. Tak się dzieje kiedy misie i mali chłopcy nie pilnują się mamy. Zawsze bądź blisko mamusi, bo inaczej może cię zabrać zły pan. Nie chcesz przecież żeby cię zabrał zły pan, prawda?”
Piotruś odbiera komunikat: Nie czuj smutku, zamiast tego czuj strach.
Oczywiście pula podkładanych emocji, nie ogranicza się do czterech podstawowych emocji przedstawionych powyżej (smutku, złości, strachu, radości). Dysponujemy całym wachlarzem różnych stanów emocjonalnych, które również mogą zostać podłożone zamiast autentycznej emocji:
F) „Jak dbasz o swoje zabawki? Miś jest teraz pewnie bardzo samotny. Gdybyś go lepiej pilnował to miś byłby teraz z tobą!”
Piotruś odbiera komunikat: Nie czuj smutku. Zamiast tego odczuwaj poczucie winy.
Jednorazowa sytuacja tego rodzaju nie spowoduje jeszcze podstawienia jednej emocji za drugą. Zwykle jednak w rodzinie jest pewien dający się zauważyć wzorzec. Pewne emocje są nagradzane uwagą, opieką, reakcją, a inne nie są akceptowane. Czasami rodzice wyrażają to wprost, jak w przykładzie B) – dyskredytując daną emocję:
– „Nie bój się! Zobacz, inne dzieci się bawią. Weź się w garść i do dzieła, no już!” (nie czuj strachu);
– „To nie ładnie się tak cieszyć, innym dzieciom może być smutno, bo nie mają tak ładnych zabawek” (nie czuj radości);
– „Och, ale brzydko wyglądasz jak się tak złościsz. Nie wypada dziewczynce. No już, przestań się dąsać i przytul ciocię” (nie czuj złości).
Czasem jednak po prostu pomijają daną emocję, nie reagują na nią, a co gorsza, nawet jej nie nazywają. W przyszłości może to doprowadzić do niewyrażania, a nawet nierozpoznawania jakiejś emocji lub jej przejawów. Dziecko szybko uczy się, że pożądane i nagradzane uwagą są inne reakcje – właśnie te, które podkładają rodzice. Najczęściej dzieje się to nieświadomie – rodzice powielają znany sobie wzorzec, który przechodzi w ten sposób przez całe pokolenia. Dziecko uczy się przecież interpretować rzeczywistość przez ramy odniesienia, których dostarczają rodzice. Skoro mówią, że się nie smucę, a złoszczę to pewnie tak jest i tak uczę się postrzegać świat.
Są stany emocjonalne, których pojawienie się jest wyraźnym sygnałem, że są one zastępcze – przykrywają autentyczne emocje, schowane głęboko pod spodem. Są to m.in.: poczucie winy, wściekłość, uraza, wrogość, poczucie beznadziei, poczucie nieadekwatności. Są jednak sytuacje, w których nie jest to takie jednoznaczne, tak jak np. w przypadku złości, która pojawiła się w reakcji na wywieraną presję i jest wówczas autentyczna. Gdy jednak trwa w postaci zagniewania, nawet gdy presja ustała, jest już wówczas nieadekwatna i zastępuje, np. strach przed ponownym doświadczeniem krzywdy.
KIEDY EMOCJA JEST AUTENTYCZNA?
Strach pojawia się, gdy interpretujesz sytuację, jako zagrażającą.
Dotyczy przyszłości – coś złego może się wydarzyć i reagujesz, aby temu zapobiec.
Pierwotną reakcją jest ucieczka, a od innych oczekujemy uzyskania wsparcia i ochrony.
Na poziomie wewnętrznym do przerobienia jest zaakceptowanie swoich ograniczeń.
Gdy odczuwasz strach, zadaj sobie pytanie: Co mi realnie zagraża?
Jeśli nic Ci nie zagraża, a jedynie przywołujesz jakieś wspomnienie, które budzi lęk lub wyobrażasz sobie różne scenariusze, którymi się przestraszasz – nie jest to autentyczna emocja. Przykład: Może znasz osobę, która zwykle uważa, że gdy jest za dobrze, na pewno coś się zaraz zepsuje i ze strachem analizuje możliwe negatywne scenariusze, mimo że nie ma ku temu żadnych przesłanek? Prawdopodobnie doświadcza ona nieautentycznego strachu.
Złość jest reakcją na doświadczaną szkodę, przekroczenie Twoich granic przez kogoś / coś.
Dotyczy teraźniejszości – znajdujesz się w sytuacji, w której ktoś zachowuje się w sposób, którego nie akceptujesz.
Pierwotną reakcją jest atak, a od innych oczekujemy wtedy zmiany zachowania.
Na poziomie wewnętrznym do przerobienia jest zaakceptowanie różnic między nami, a innymi osobami.
Jeśli zatem odczuwasz złość zadaj sobie pytanie: Co / Kto w tej chwili narusza moje granice?
Jeśli nikt już nie wywiera na Ciebie niepożądanej presji, ale wyobrażasz sobie, że może tak być w przyszłości lub robił to chwilę temu, przestał, a Ty nadal tkwisz w złości – nie jest to autentyczna emocja. Przykład: Może znasz osobę, która nastawia się bojowo już na starcie i przewidując możliwy atak na siebie wchodzi w relację zaczynając od ataku? Albo taką, która na długo po tym jak musiała obronić swoje granice jest zła i ciska gromami, mimo ze sprawca napiętej sytuacji już dawno jest w innym miejscu? Prawdopodobnie doświadcza ona nieautentycznej złości.
Smutek jest odpowiedzią na odczuwaną stratę.
Dotyczy przeszłości – miało miejsce zdarzenie, które interpretujesz jako stratę, na co reagujesz smutkiem.
Pierwotną reakcją jest wycofanie, zamknięcie się w sobie, a od innych oczekujemy pocieszenia.
Na poziomie wewnętrznym do przerobienia jest akceptacja straty.
Jeśli przeżywasz smutek zadaj sobie pytanie: Co straciłeś/aś?
Przykład: Może znasz osobę, która przewiduje przyszłe smutne dla niej wydarzenia i przeżywa je zawczasu? Przykładem może być matka, która nie cieszy się ze ślubu dziecka, bo ma już w głowie, że pewnie niebawem wyprowadzi się ono do innego miasta i snuje w głowie myśli o przyszłej stracie kontaktu, mimo że nic z tego aktualnie nie jest realne. Prawdopodobnie doświadcza ona nieautentycznego smutku.
Radość jest odpowiedzią na doświadczaną przyjemność lub satysfakcję.
Może dotyczyć zarówno przeszłości, teraźniejszości, jak i przyszłości, ponieważ możemy odczuwać przyjemność z jakiegoś osiągnięcia (przeszłość), aktualnego doświadczenia (teraźniejszość) i przyjemną ekscytację na myśl o czekającej nas przygodzie (przyszłość).
Pierwotną reakcją jest podtrzymywanie tego stanu rzeczy, a od innych oczekujemy, że będą nam towarzyszyć, kiedy się dzielimy swoją radością.
Na poziomie wewnętrznym do przerobienia jest akceptacja przyjemności.
Jeśli doświadczasz radości zadaj sobie pytanie: Co dało/daje/da mi satysfakcję?
Przykład: Może znasz osobę, która mimo trudnej sytuacji i doświadczonej straty stara się obrócić ją w żart? Taką, która mimo dramatów życiowych mówi „oj tam, teraz już wszystko będzie pięknie!”? Prawdopodobnie doświadcza ona nieautentycznej radości.
Strach pojawiający się na myśl o przeszłości, smutek w związku z możliwymi przyszłymi wydarzeniami, radość mimo braku satysfakcji i korzyści, czy też złość dotycząca czegoś, co już się wydarzyło lub może się wydarzyć, nie są funkcjonalne, a zatem nie są to w danym momencie autentyczne emocje.
Zachęcam Cię do przyjrzenia się swoim emocjom. Zadaj sobie pytania:
* Które emocje towarzyszą mi szczególnie często?
* Czy są one adaptacyjne:
– (strach) Co mi realnie zagraża?
– (złość) Co / Kto narusza moje granice?
– (smutek) Co straciłem/am?
– (radość) Co dało/daje/da mi satysfakcję?
* Co słyszałem/am o rożnych emocjach w domu rodzinnym?
* Które emocje były najczęstsze w mojej rodzinie, gdy dorastałem/am?
* Których emocji raczej się nie okazywało?
Emocje są obszarem, nad którym często pracuję z klientami – nie tylko w psychoterapii, ale także w procesach coachingowych, a nawet w trakcie konsultacji biznesowych, ponieważ wpływa on na wiele aspektów naszego funkcjonowania. Świadomość tego, które emocje blokujemy, a które pełnią u nas funkcję zastępczą (zastępują autentyczne emocje, których nie wyrażamy) jest ważnym krokiem w stronę zwiększania swojej emocjonalnej elastyczności i autentyczności.
Bibliografia:
English, F. (1971). The substitution factor: Rackets and real feelings. Transactional Analysis Journal, Vol 1 (4), 27-32.
Summerton, O. (1995). Upside-Down Rackets. Transactional Analysis Journal, Vol 25 (3), 215-220.
Thomson, G. (1983). Fear, Anger, and Sadness. Transactional Analysis Journal, Vol 13 (1), 20-24.
Comments (3)
Tatiana
Świetne opracowanie! Odkodowanie niezwykle potrzebne!
Iwona
Bardzo dobry artykuł. Czytając go zdałam sobie sprawę, że siedzą we mnie emocje pasożytnicze, które zostały zapoczątkowane w dzieciństwie
Aleksandra
Ojej,co jeden tekst to lepszy! 🙂 Uczy, układa w głowie, pozwala lepiej żyć . Przez chwilę poczułam lęk że te teksty znikną a tak mi pomagają ! Ale pierwszą lekcję przerobiłam- to lęk zupełnie nieuzasadniony, prawdziwa emocja jest inna. Dzięki:)